Ella, Ella...
to kolejna z moich lalek, którą z okazji urodzin, dostałam od Małżona Mojego Osobistego :D
"Zamieszkała" z nami 5 listopada, więc na imię dostała Ella, imię Sławomir, ni jak, mi do niej nie pasowało ;D

Ella oczywiście natychmiast dostała całkiem nowa bluzeczkę, sweterek, czapkę i getry :)

Fotel, na którym siedzi Ella, jest efektem przymusowego leżenia w łóżku, spowodowanego "zarazą" typu dziecięcego, przywleczoną ze szkoły, w ramach rozrywki i integracji szkolno-edukacyjnej, przez najmłodsze nasze dziecię kochane :)
Wirus ów, uprzejmie raczył był nas - dorosłych, uziemić na trzy dni, całkowicie eliminując z życia rodzinnego, społecznego oraz zawodowego ;)
Za co oczywiście dziecku kochanemu serdecznie podziękowaliśmy, ciesząc się jednocześnie, że nie była to zakaźna choroba wirusowa wieku dziecięcego (ospa, odra, świnka czy różyczka), bo na 100% by nas zabiła ;)
Wracając do fotela ;) przy wyżej opisanej okazji powstało kilka innych mebli dla lalek, ale o tym innym razem :D
Prócz, Elli, dostałam też cudownie udekorowane lukrem ciasto, słodyczą swoją przebijające wszystko!, czego zdołałam do tej pory spróbować ;P

Były też kwiaty i oczywiście włóczki...

w cudownych, pastelowych kolorach
(już dokupiłam zielony kolor - będzie kocyk) :)

Ella, w kilku ujęciach prezentujących jej nową garderobę ;P
No dobrze, na zdjęciu poniżej, na pierwszym planie zagościły kwiaty :0)
nie mogłam się powstrzymać ;P

Na tym zdjęciu widać, w jaki sposób zrobiłam sweterek :)

Trzy małe marzenia razem :)
Włóczka, kwiaty, lalka ;D
Komentarze
Prześlij komentarz